Walka o ziemię rozpoczęła się w 1904 roku. Po jednej stronie skromny wielkopolski chłop, Michał Drzymała, po drugiej cała potęga imperializmu pruskiego. Walka mniej niż nierówna. Przegrał ją po 6 latach chłop, musiał ustąpić wobec przemocy w styczniu 1910 roku, akurat 50 lat temu.

Historia zbyt dobrze znana, by ją w szczegółach przypominać. Chłop skapitulował, ale poruszył serca i umysły całego nieomal świata. Na tle czynu Drzymały powstał znany wiersz-hymn Konopnickiej, dwie nowele Sienkiewicza, a co najważniejsze wzmógł się czynny opór ekonomiczny wielkopolskiego ludu, kontynuowany w następnych latach pod hasłem

„Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”.

Kiedy dumałem na miejscu, gdzie stała ogniś zagroda Michała Drzymały, zagroda złożona z małej stodółki i wozu-mieszkania, nasuwały mi się różne refleksje. Szukałem odpowiedzi na pytanie: dlaczego o tym chłopskim bohaterze zapomniano? Dlaczego wdzięczni rodacy nie oznaczą jakoś tego miejsca walki? Dlaczego żaden z uczonych nie podejmie się napisania biografii? Dlaczego nasi pisarze nie pokuszą się o dobrą powieść?

Odpowiedzi nie znalazłem. Nie udzielili mi jej również mieszkańcy Drzymałowa, chociaż z ich strony mogłaby wyjść konkretna inicjatywa. Po pierwszej wojnie światowej zmieniono nazwę wsi. Michałowi Drzymale przydzielono gospodarstwo z reformy rolnej w Grabównie pow. Wyrzysk, wyprawiono mu 1937 r. pogrzeb na koszt państwa i na tym się skończyło.

W Drzymałowie mieszka dziś wnuk Michała Drzymały, Paweł, syn Marcina z Grabówna. Gospodaruje na niecałych dwóch hektarach a poza tym reprezentuje jeden z zanikających na wsi zawodów rzemieślniczych: studniarstwo. Odwiedziłem jego mieszkanie, rozmawiałem z prawnukami Michała Drzymały – Tadziem, Wandzią i Piotrusiem. Znają historię swego pradziadka, pokazywali mi kopię obrazu Michała Byliny przedstawiającą scenę z żandarmem pruskim na tle wozu-mieszkania.

Kazimierz Jaźwiecki
„Głos Wielkopolski” – 20 kwietnia 1960 r.