Na polecenie komisarza obwodowego, Bocka, do aresztu doprowadzał Michała Drzymałę st. wachmistrz żandarmerii, Zingel. Pewnego razu zdarzyło się, że z powodu nieobecności funkcjonariusza żandarmerii, nakaz zamknięcia Drzymały otrzymał inny pracownik komisariatu.

Michał Drzymała w tym dniu jakoś nie upierał się i podążał z eskortującym go pracownikiem. Wszedłszy do celi aresztu, Michał zaczął przeglądać leżący tam koc, w którym rzekomo miało być robactwo. Pracownik komisariatu zajął się wtedy przetrząsaniem tego koca. Chwilę tę wykorzystał Drzymała. Obrócił się błyskawicznie i wymknąwszy się z celi, przekręcił znajdujący się w drzwiach klucz. Zamknął Niemca w areszcie.

Ciesząc się z tego ogromnie, Drzymała pomaszerował ulicą Krystyny do domu, w którym obecnie mieszka Stanisław Szymański. Mieścił się tam wtedy urząd komisariatu obwodowego w Rakoniewicach. Zastawszy komisarza Hermana Bocka, Michał zdał mu klucz od aresztu i po zameldowaniu z drwinkami, że „rozkaz jest wykonany” poszedł do miasta. Z radości wszedł na „jednego” do polskiej karczmy, gdzie zastał swego przyjaciela Walentego Palucha z Gradowic.

Bock aż pienił się ze złości na swego podwładnego, że dał się tak wystrychnąć na dudka. Odebrawszy od Drzymały klucz, schował go i klął pod nosem. Pracownika swego polecił zwolnić z aresztu dopiero po kilku godzinach. Musiał posiedzieć za to, że dał się ośmieszyć.

Jan Woźniak
„Głos Wolsztyński” nr 8 – 1960 r.
W oryginale artykuł zatytułowany jest „Wszystko o Drzymale – odcinek 8”