Za zamknięcie Niemca w areszcie (o czym pisaliśmy w poprzednim numerze Głosu) musiał posiedzieć w nim również Michał Drzymała. Siedział w „kozie” – jak on to mówił – nie raz i nie dwa, a więcej razy, gdyż zarządzeń komisarza obwodowego Bocka nie wykonywał. Zamykano go w Rakoniewicach i w Wolsztynie. Zaledwie jednak po wypuszczeniu w celi aresztu wyszedł na ulicę, to można było słyszeć Michała Drzymałę śpiewającego:

„Jeszcze Polska nie zginęła”.

Władze pruskie różnymi sposobami chciały zmusić Drzymałę do tego, by sprzedał swój wóz mieszkalny oraz ziemię i wyprowadził się z ówczesnych Podgradowic. Posługiwano się nawet podstępami. Kiedyś podrzucono upolowanego zająca pod wóz Drzymały. Chciano go przez to zrobić kłusownikiem. Nasz bohater był jednak twardy i wykiwać się nie dał.

Bock często wzywał Drzymałę do swego urzędu na rozprawy. Sprzykrzyło się to Michałowi. „Muszę Niemca wykiwać” – pomyślał sobie. Pewnego razu przybył na wezwanie do tego urzędu, ale komisarz obwodowy w wyznaczonym czasie się nie zjawił. Drzymała przy świadku, o którego w pośpiechu się postarał, spojrzał na zegarek i wyszedł z biura, do którego w tym dniu już nie wrócił.

Nieprzejednanego wroga Polaków komisarza Hermana Bocka, Michał Drzymała nazywał kozłem. Pamiętają to niektórzy, dotąd żyjący ludzie. Ktoś z nich niedawno temu mówił mi, że był świadkiem jak Drzymała jadącemu powózką w Rakoniewicach komisarzowi Bockowi wygrażał się batem, wołając przy tym:

„Poczekaj tylko ty koźle – niedługo ci te rogi utrącą”.

Pod koniec roku 1908 Drzymała był jeszcze bardziej zuchwały aniżeli poprzednio. Dowiedział się, bowiem, że jego wielki wróg miał opuszczać Rakoniewice. Tak też istotnie się stało. Władze pruskie z powodu poderwania mu autorytetu przez nieugiętego polskiego chłopa przeniosły Bocka w głąb Niemiec. W grudniu tego roku Herman Bock sprzedał więc swoją nieruchomość w Rakoniewicach Richardowi Rothemu i wyprowadził się z tego miasteczka. Michał Drzymała pożegnał komisarza, jeżdżąc na swym wozie ulicą Grodziską, Krystyny oraz Polną wokół obszernej posesji Bocka i śpiewał mu jak na pogrzebie.

Nie długo potem Drzymała sprzedał swoją 7 morgową działkę ziemi w Podgradowicach. Następnie nabył niewielkie gospodarstwo rolne z budynkami w Cegielsku pod Rostarzewem, gdzie mieszkał przez 15 lat. Tam też w początku stycznia 1919 r. doczekał się odzyskania upragnionej wolności naszej Ojczyzny.

Jan Woźniak
„Głos Wolsztyński” nr 9 – 1960 r.
W oryginale artykuł zatytułowany jest „Wszystko o Drzymale – odcinek 9”